Lipiec 25 2017 00:29:23
Nawigacja
Strona główna
Linki
Kontakt
Galeria zdjęć
Szukaj
O parafii
· Informacje podstawowe
· Nasz kościół
· Statystyka parafii
· Duszpasterz
Informacje
· Nabożeństwa
· Biuro parafialne
· Ogłoszenia parafialne
Ministranci
· Komunikaty
Z dawnej prasy

Ks. Stanisław Woda, który w czasie walki kulturalnej był proboszczem rządowym, a później poddał się władzy arcybiskupiej, która go posłała na proboszcza do Miasteczka, umarł w niedzielę nagle podczas kazania, które miał po skończonej mszy. Gdy go zniesiono z kazalnicy, zdołał jeszcze, nim stracił przytomność zawołać: „Jestem otruty”. Podano mu mleka, ale żołądek go nie przyjął. Gdy około godziny 3 zjawił się lekarz, ks. Woda już był trupem. Z powodu jego słów „jestem otruty”, policya zabrała ampułki z aserwacyą dla zbadania wina, które ks. Woda pił przy mszy św. Jeden z naszych czytelników w Miasteczku wyraża przypuszczenie, że nie zachodzi tu otrucie, a to dla tego, że ks. Woda zwykł był wodę i wino, używane przy mszy św., sam przynosić z domu do kościoła w małych flaszeczkach.

Dziennik Poznański, Czwartek 5 września 1895, numer 203.
------------------------------------------------------

W sprawie nagłej śmierci ks. Wody z Miasteczka donosi dzisiaj „Schneidm. Tagesbl.”, że istotnie w wodzie, którą zmarły pił z winem przy mszy świętej, znaleziono wielką ilość strychniny i że podejrzenie pada na pewną osobę, która sprzeniewierzyła 800 marek pieniędzy kościelnych. Podobno taki sam zamach uczyniono na życie ks. Wody, ale doza strychniny, domięszana do wody, była zbyt mała.
Jeżeli to prawda, co pisze „Schneidm. Tagesbl.”, to mamy tu do czynienia ze zbrodnią, jak sobie wstrętniejszej nie można wcale pomyśleć. Miejmy nadzieję, że władzom uda się rychło wyświecić całą tę smutną sprawę.

Dziennik Poznański, Czwartek 5 września 1895, numer 203.
------------------------------------------------------

Ś. P. X Woda otruty?
„Schneidem Zeitung” donosi, że ś. P. X. proboszcz Woda zesłabł podczas kazania i przed śmiercią zauważył: „Jestem otruty“. Podano mu mleko, które atoli nie skutkowało; lekarz przybył za późno. Wino mszalne i kielich opieczętowała policya a prokuratory,a uwiadomiono o wypadku na drodze telegraficznej.

Kuryer Poznański, Środa 4 września 1895, Nr. 202.
------------------------------------------------------

Donoszą, że sekcja zwłok ś. p. X Wody z Miasteczka nie wykazała przyczyny nagłej śmierci; podobno ma nastąpić chemiczna analiza żołądka i aparatów kościelnych.

Kuryer Poznański, Sobota 7 września 1895, Nr. 205.
------------------------------------------------------

W sprawie otrucia ś. p. X. Wody otrzymaliśmy pismo z nad Noteci, z którego podajemy szczegóły mogące przyczynić się do wyjaśnienia sprawy. Korespondent nasz twierdzi, że przedewszystkiem nie podobna przypuścić, iż ś. p. X. Woda otruł się sam; był zawsze wesoły i swobodny oraz bardzo ostrożny. Twierdził, że w parafii znajdują się ludzie zdolni do wszystkiego, dla tego też wino i wodę do Mszy św. przechowywał u siebie w domu. Wodę nalewał zawsze do buteleczki z karafki, która stała w jego pokoju. Klucz do kaplicy przechowywał również u siebie, dopiero od Wielkiejnocy zabierała go do siebie żona organisty zajmująca się praniem bielizny kościelnej. Mimo to stwierdzał X. proboszcz regularnie wieczorem, ażali brama kaplicy zamknięta. W niedzielę dnia 1 września z rana o godzinie 7 uporządkowała żona organisty ołtarz, nie zważając wcale na ampułki stojące po prawej stronie ołtarza, poczem udała się do domu pozostawiając kaplicę otwartą. Wtedy widziały dzieci pewnego rosłego mężczyznę, który wysunął się z kaplicy i oddalił się szybko. Gdy po kazaniu zniesiono X. proboszcza z ambony kazał podać ampułki i w nich zauważono na dnie pół łyżeczki białego proszku. Lekarz przybył za późno, a X. W. ciągle powtarzał: „Jestem otruty!”.

Kuryer Poznański, Wtorek 10 września 1895, Nr. 207.
------------------------------------------------------

Ks. Stanisław Woda, który w czasie walki kulturalnej był proboszczem rządowym, a później poddał się władzy arcybiskupiej, która go posłała na proboszcza do Miasteczka, umarł w niedzielę nagle podczas kazania, które miał po skończonej mszy. Gdy go zniesiono z kazalnicy, zdołał jeszcze, nim utracił przytomność zawołać: „Jestem otruty”. Podano mu mleka, ale żołądek go nie przyjął. Gdy około godziny 3 zjawił się lekarz, ks. Woda już był trupem. Z powodu jego słów „jestem otruty”, policya zabrała ampułki z kościoła dla zbadania wina, które ks. Woda pił przy mszy św. Sekcya sądowa miała się odbyć wczoraj. Nie wiadomo jeszcze, czy zachodzi tu otrucie, czy też paraliż. Jeden z naszych czytelników w Miasteczku wyraża przypuszczenie, że nie zachodzi tu otrucie, a to dla tego, że ks. Woda zwykł był wodę i wino, używane przy mszy św., sam przynosić z domu do kościoła w małych flaszeczkach.
Do „Pos. Ztg.” Donoszą zaś w tej sprawie, że zachodzi tu otrucie strychniną, że resztki strychniny znaleziono w wodzie, którą ks. Woda domieszał do wina przy mszy św. Podobno pada podejrzenie na człowieka, który sprzeniewierzył pieniądze kościelne, o czem tylko ks. Woda miał wiedzieć. Z drugiej strony donoszą do Pos. Ztg.”, że to „może” jest podobna do wypadków sztumskich. Radzimy „Pos Ztg.” Z drukowaniem takich przypuszczeń być ostrożną. Trzeba czekać wyjaśnienia sądowego.

Przyjaciel, Toruń Piątek 6 Września 1895, Nr. 72.
------------------------------------------------------

Piła. Gazety donoszą, że śledztwo wykryło, iż ksiądz proboszcz Woda zginął rzeczywiście od trucizny. W kielichu mszalnym i w ampułkach znaleziono jeszcze nie rozpuszczoną truciznę. Strychnina trudno się rozpuszcza, a że śmierć u ks. proboszcza Wody tak prędko nastąpiła, więc trzeba przypuścić, że musiał jej wypić dość sporą dozę. Dotą nie wiadomo, czy strychninę dosypał mu kto, czy też ks. Woda sam jej użył. Wyświeci to śledztwo. W Pile przesłuchano dotąd 20 świadków z Miasteczka.

Przyjaciel, Toruń Piątek 20 Września 1895, Nr. 76.
------------------------------------------------------

W sprawie zagadkowej śmierci księdza Wody, śledztwo sądowe usunęło ostatecznie wszelkie wątpliwości i zadecydowało wypadek otrucia.

Przyjaciel, Toruń Piątek 24 Września 1895, Nr. 77.
------------------------------------------------------

Miasteczko.
Tutejszy kościół policyjnie zamknięty, zgorzał dnia 12 b. m. Płomienie ujrzano po 7mej godzinie wieczorem.

Kuryer Poznański, Piątek 15 sierpnia 1890, Nr. 187.
------------------------------------------------------

W Miasteczku, w pow. wyrzyskim, położonem przy torze kolejowym z Piły do Bydgoszczy, a liczącem około 1200 mieszkańców przeważnie Niemców protestantów, było życie polskie dotychczas jakoby martwe. Polacy tutejsi a zwłaszcza młodsze pokolenie to zupełnie zgermanizowane. I tak np. mamy rodziny, gdzie rodzice są narodowości polskiej, a dzieci ich na wskroś zniemczone. Miejscowy ks. proboszcz dokładał wszelkich starań, by założyć w Miasteczku Towarzystwo Robotników Polskich, aby w takowem módz szerzyć pomiędzy ludem polskim oświatę i obyczaje polskie, a przez to uratować tutejszą Polonię od zniemczenia. Daremne były trudy ks. proboszcza, bo na każdorazowe zwołanie robotników polskich, ledwo się tyle zebrało, ażeby módz utworzyć zarząd. Od dłuższego czasu pokutowała tu myśl założenia towarzystwa, do którego mogliby wszyscy miejscowi Polacy wstąpić. W tym celu, zwołała tutejsza rada Ludowa kurendą wszystkich obywateli polskich na zebranie, celem zorganizowania się jakieśkolwiek ognisko narodowe. Aby zaś dać możność wstąpić wszystkim Polakom do Towarzystwa, założono na propozycyą rady ludowej Towarzystwo pod nazwą „Jedność”, do którego zapisało się 50 członków. Do zarządu wybrano pp.: Bolesława Piosika prezesem, Nepomucena Mikołajewskiego zastępcą prezesa, Kazimierza Piechowiaka sekretarzem, Teofila Nowaka skarbnikiem, a patronat objął ks. prob. Niedbał. Towarzystwo „Jedność” pomimo swego krótkiego istnienia pod umiejętnem kierownictwem swego prezesa, tak doskonale się rozwinęło, że było w możności urządzić w święto trzech króli wieczornicę połączoną z przedstawieniem amatorskiem „Błogosławieństwo matki” i „Zaczarowany młyn”. Dzień ten będzie dla nas Polaków miasteczkich dniem pamiętnym. Wieczornica wypadła doskonale, o czem świadczyły nieustanne oklaski publiczności po brzegi zapełnionej sali p. W. Vorkoepera. Panu prezesowi Piosikowi i wszystkim amatorom należy się publiczne podziękowanie za tak mozolne prace i trudy około Towarzystwa i minionej wieczornicy.
Uczestnik.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 16 stycznia 1920, numer 12.
------------------------------------------------------

Miasteczko.
Mając sposobność bywania po wsiach na pograniczu, zauważyłem, że ludność niemiecka, zamieszkująca pogranicze, okropnie jest nieprzychylną Polsce. Najgorętszym życzeniem Niemców tamtejszych jest widzieć wkraczające wojska niemieckie. Nie dziwić się tym ludziom, gdyż nasiąkli oni tą zawziętością od dawniejszego rządu niemieckiego. Ale dziwię się, że na posadach pozostali dawni urzędnicy Niemcy, którzy odznaczyli się byli jako najzacieklejsi hakatyści i jeszcze w czasie, gdy komisja koalicyjna zjechała celem wytknięcia granicy polsko-niemieckiej, protestowali przeciw przyłączeniu do Polski. Pewni będziemy naszej sprawy tylko wtedy, gdy rząd wszelkie urzędy na kresach obsadzi szczerymi Polakami, zwłaszcza przy kolei i poczcie. Kwitnie też jeszcze bezmiernie na granicy przemytnictwo, a wstyd i hańba, że pomiędzy tymi „szybrami” znajduje się dużo Polaków, „patrjotów”, którym kieszeń wypchana papierkami milsza od całego narodu w ojczyźnie, którzy nie mają serca dla ludu roboczego i stanu średniego, cierpiących głód i niedostatek. Urzędnicy graniczni wypełniają co prawda sumiennie swą służbę i nie ma dnia, w któryby nie przechwycono znacznej liczby przemytników obładowanych żywnością, którą usiłują przenieść do Niemiec. O ile zdołałem się dowiedzieć, jest jednak pensja tych urzędników wcale nie wysoka i nie stoi w żadnym stosunku do wymagań, które się urzędnikom granicznym stawia. Zważyć przecież trzeba, że mają oni służbę dniem i nocą, że niedziela lub święta dla nich nie istnieje. Chcąc zatem uchronić ich od ponęty i możliwej konieczności brania łapówek, żądać należy, aby pobierali pensję, zapewniającą im i ich rodzinie dostateczne utrzymanie i wyżywienie. F.U.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 15 czerwca 1920, numer 133.
------------------------------------------------------

Miasteczko.
Zainicjowane przez p. Józefa Kubiaczyka zebranie obywateli miasta Miasteczka w dniu 3 kwietnia 1921 ustaliło następującą rezolucję:
Obywatele Polacy zwołują na dzień 10 kwietnia r.b. o godzinie 1 po poł. wiec manifestacyjny w Miasteczku, protestujący przeciwko bezprawiom i pretensjom Niemców na Górnym Śląsku, na którym obywatele miasta Miasteczka i okolicy wypowiedzą swoje żądania bronienia Górnego Śląska do ostatniego tchu.
Zebrani wybrali z pośród swego łona komitet ścisły w skład którego weszli panowie: ks. Niedbał Feliks, Szantruczek Marjan, Adamski Zdzisław, Słudziński Emil, Mikołajewski Nepomucen. Wybrany komitet zajmie się agitacją, zorganizowaniem i urządzeniem wiecu.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 6 kwietnia 1921, numer 78.
------------------------------------------------------

Manifestacja polska na kresach, w Miasteczku.
W Miasteczku, miejscowości pogranicznej, najbardziej na zachód wysuniętej w stronę Piły, gdzie Niemcy dziś mają swą najsilniejszą placówkę deprawując poczciwy ludek polski, w tem Miasteczku życie polskie nie biło takiem tętnem jakby życzyć należało.
Złożyły się na to różne przyczyny, o których dziś wspominać nie pora. Dość jednak, że znaleźli się ludzie chętni i nowym ożywieni duchem, oni to zawiązali Komitet Obywatelski i zajęli się urządzeniem wieców i obchodów narodowych.
Wspaniale udał się w niedzielę ubiegłą wielki wiec manifestacyjny w sprawie Górnego Śląska. Wiec zagaił młody obywatel tutejszy p. Szantruczek. Mowy bardzo podniosłe wygłosili pp. Red. Nowakowski z Bydgoszczy, prezydent poczt Krahl (bawiący w okolicy na zasłużonym wywczasie) i Kubiaczyk.
Na intencję niezwykłej uroczystości odprawił ks. prob. Niedbał mszę św. z pięknem patrjotycznem kazaniem. Obywatele Polacy m. Miasteczka i wsi okolicznych, zebrani na wiecu w dniu 10 kwietnia 1921 roku w liczbie około 2000 osób uchwalili następującą rezolucję:
Oburzeni do głębi wypadkami, które miały miejsce w czasie plebiscytu na Górnym Śląsku, gwałtami i bezprawiami niemieckiemi po plebiscycie, wypowiadamy i ślubujemy uroczyście, że niezaprzeczonych praw naszych do Górnego Śląska jako prastarej dzielnicy ukochanej Matki Ojczyzny bronić będziemy wobec świata całego do ostatniego tchu życia i wydrzeć go sobie nie damy. Wspólnie zebrani rzucamy jednomyślny protest przeciwko jakiemukolwiek dzieleniu Górnego Śląska, będąc głęboko przekonani, że echo tego na granicznych rubieżach rzuconego protestu, usłyszy Rząd nasz i Rada Najwyższa.
Równocześnie, dziękując braciom Górnoślązakom za ich wytrwałą pracę, wyrażamy tak im jak również niestrudzonemu szermierzowi i bojownikowi górnośląskiemu Wojciechowi Korfantemu nasz hołd najwyższy i zapewnienie, że zawsze współczuliśmy z nimi i podziwialiśmy hart ducha a gdy się rozlegnie po ziemiach Polski zew, staniemy wszyscy do obrony – nie uchylając się od ofiar, nawet przelania krwi w obronie Ziemi Piastowskiej.
Po wiecu uformował się pochód manifestacyjny z transparentem „Nie damy śląska”. W długim szeregu oprócz ludności Miasteczka i śpiewającej dziatwy, zauważyliśmy towarzystwa młodzieży i robotników polsko-katolickich z Rzadkowa. Organizatorom manifestacji, imponującej nawet obcoplemieńcom, pp. Adamskiemu, Szantruczkowi, Słudzińskiemu, Kubiaczykowi, burm. Mikołajewskiemu i ks. Niedbałowi – cześć!

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 13 kwietnia 1921, numer 84.
------------------------------------------------------

Miasteczko (pow. wyrzyski).
Utworzyło się w Miasteczku towarzystwo polskie Koło śpiewackie „Lutnia”. Prezesem jest p. Adamski, dyrektor fabryki, sekretarzem p. Kaczmarek, celnik, skarbnikiem p. Zimniewicz, restaurator kolejowy. Do towarzystwa należą przeważnie urzędnicy pocztowi, celni, kolejowi i policji, którzy tu dzielnie wspierają zasiedziały acz nieliczny żywioł polski.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 20 stycznia 1922, numer 16.
------------------------------------------------------

Miasteczko. (Obchód niepodległości).
W poniedziałek 23 bm. przypada druga rocznica wyzwolenia Miasteczka z niewoli pruskiej. Celem godnego uczczenia dnia pamiątkowego zawiązał się Komitet z pp. Dyr. Adamskim, komisarzem policji Włodkiem i ks. prob. Niedbałem na czele. Komitet urządza wielką uroczystość narodową w poniedziałek wieczorem. Do współudziału w wieczornicy zaproszono znakomitych artystów a jako mówców redaktorów Teskę i Nowakowskiego z Bydgoszczy. Należy się wobec tego spodziewać, iż na obchód pospieszy cała ludność polska z Miasteczka i okolicy.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 21 stycznia 1922, numer 17.
------------------------------------------------------

W Miasteczku obchodzono dnia 23 b. m. drugą rocznicę wkroczenia Wojsk Polskich bardzo uroczyście. Na domach polskich i gmachach urzędowych powiewały wszędzie biało-amarantowe sztandary. Sztandarów tych było więcej niż przed rokiem, co świadczy najlepiej jakie postępy tu robi polskość.
Obchód poprzedziła msza św. odprawiona na intencję poległych przez miejscowego proboszcza, ks. Niedbała. Podczas mszy św. śpiewała „Lutnia”, kilkanaście dni temu dzięki inicjatywie pp. Mateji i Ciężkiego założone kółko śpiewackie, oprócz tego p. Śliwiński (baryton) popisywał się śpiewem solowym.
Wieczorem zebrali się obywatele z Miasteczka z rodzinami swemi w pięknie przystrojonej sali Vorkoepera na uroczystość narodową. Słowo wstępne wygłosił ksiądz Niedbał, odczytując telegram z życzeniami nadesłany z Bydgoszczy od pp. majora Wojtkiewicza i kpt. Szymana, którzy przed dwoma laty Miasteczko z oddziałami swemi zajmowali. Program wieczornicy nazwać można bez przesady wspaniałym. Na całość złożyły się pięknie przez p. Ciężkiego wyćwiczone śpiewy czterogłosowe „Lutni”, śpiew dziatwy szkolnej pod batutą nauczyciela p. Kaji, popis p. Śliwińskiego, mistrzowska gra na skrzypcach p. Wolnego, deklamacje dzieci tutejszych obywateli (Domachowska, Gałązkówna, Sznabel, Nowakówna, Wolińska, Graj, Kołacki i Grondkowska), wypowiedziane z wielkiem uczuciem. W największej zaś mierze do uświetnienia obchodu przyczynił się p. Lech Orwicz, znany artysta dramatyczny z Bydgoszczy. Recytacje jego to pobudzały słuchaczów do łez, to znowu wywoływały kaskady serdecznego śmiechu. Oklaskom nie było końca, chciano go słuchać do rana… Może jeszcze raz do nas zajrzy, obiecał to Komitetowi. Przemówienia zastosowane do dnia niezwykle uroczystego wygłosili redaktorzy pp. Teska i Nowakowski z Bydgoszczy.
Obchód zakończono odśpiewaniem „Roty” przez wszystkich obecnych. Pozostanie on mieszkańcom na długo w miłej pamięci, bo udał się dzięki staraniom komitetu nadzwyczajnie. Księdzu prob. Niedbałowi oraz państwu Adamczewskim, naczelnikowi stacji Mateji, komisarzowi policji Włodkowi, pp. Zimniewiczowi, Ciężkiemu, kaji i wszystkim, którzy się do zorganizowania obchodu przyczynili, wyrażamy publiczne uznanie. Siejcie dalej zdrowe ziarno a Miasteczko cieszyć się będzie sławą, jako twierdza polskości na zachodnich kresach. W pracy waszej niczem się nie zrażajcie.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 27 stycznia 1922, numer 22.
------------------------------------------------------

Miasteczko. (Wizyta Ks. Kardynała Dalbora)
Uroczyście podejmowano ks. kardynała Dalbora, który przybył d. 18 b. m. do Miasteczka. Właściciel Zakładów wapiennych Kocewo p. Tylżyński przystroił całą drogę od Kocewa do Miasteczka bramami triumfalnemi z zwieszającemi się festonami kwiecia i zieleni. Bramy tryumfalne ustawiono również w mieście wzdłuż ulicy Dworcowej aż do probostwa ks. Niedbała, a miasto całe udekorowano zielenią i chorągwiami. Orszak wyprzedzała banderja konna w sześćdziesięciu ludzi. Na rynku powitał Ks. Kardynała starosta wyrzyski p. Wujek, następnie burmistrz p. Mikołajewski z radą miejską, pan Tylżyński w imieniu obywateli tutejszych wygłosił piękną mowę, a dziatwa szkolna deklamacje. Wśród entuzjazmu ludności prowadzono dostojnego gościa do kościoła, gdzie odbyło się nabożeństwo, zaś o godz. 4-tej po poł. bierzmowanie. Po odprawionem nabożeństwie Ks. Kardynał z asystą udał się na probostwo ks. Niedbała, a stąd do Brzostowa do ks. prob. Malińskiego na konferencję duchowieństwa. Ks. Kardynał pozostaje aż do soboty w Brzostowie, poczem udaje się dalej na wizytację kościelną. Dzięki komisarjatowi policji państw. i jego kierownikowi p. Włodkowi w czasie całej uroczystości panował wzorowy porządek.

Kurjer Poznański, Poznań, dnia 23 maja 1922, nr 117.
------------------------------------------------------

Miasteczko. (Wizyta Ks. Arcybiskupa Dalbora).
Ks. Arcybiskup Dalbor został uroczyście przyjęty przez Zakłady Wapienne pana Tylżyńskiego w Kocewie. Droga cała od Kocewa do Miasteczka była dekorowana tryumfalnemi bramami i festonami „Witamy”. W Miasteczku wzdłuż ulicy Dworcowej aż do probostwa było 16 bram tryumfalnych z bogato dekorowanymi festonami. Na Rynku o godz. 1135 witał arcybiskupa Dalbora, starosta wyrzyski p. Wujek, następnie burmistrz miasta p. Mikołajewski, imieniem obywateli miejscowych pan Tylżyński, w końcu wszystkie szkoły prowadzone przez panów Kajów. Cały orszak wyprzedzała banderja z 60 jeźdźców. Po przemowie Ks. Arcybiskupa ruszono do kościoła, gdzie odbyło się nabożeństwo. Porządek utrzymywała Policja Państwowa, pod wzorowem kierownictwem p. Włodka, kierownika Komisarjatu. Entuzjazm z powodu przybycia wysokiego dostojnika był wielki. Po odprawionem nabożeństwie udaa się cała świta kościelna na probostwo księdza Niedbały, który rozrzewniony został okazanym szacunkiem i miłością, wysokiemu dostojnikowi kościelnemu.
O godz. 4-tej po południu odbyło się bierzmowanie, poczem Ks. Arcybiskup udał się do pałacu w pobliżu Brzostowa na konferencję duchowną, gdzie przyjął ksiądz proboszcz Maliński. Ks. Arcybiskup Dalbor pozostał do soboty w Brzostowie, poczem wyjechał dalej na wizytację kościelną.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 25 maja 1922, numer 112.
------------------------------------------------------

Miasteczko.
Jednem z najważniejszych dla Polski miast jest małe pograniczne miasteczko Miasteczko. Ważne ze względu na to, iż mieści się w nim komora celna. I nie ma prawie dnia, aby nie ujawniono w niej przemytnictwa.
W Polsce ogromną wagę przywiązuje się do Kresów Wschodnich, jednakże kresy Zachodnie różnią się od kresów Wschodnich tem, że tam gdy usiłują przemycać, jest to bardzo widoczne, podczas gdy na kresach Zachodnich dzieje się wszystko pod płaszczykiem i w rękawiczkach. Miasteczko jak i całe pogranicze jest siedliskiem hakaty pruskiej, wymaga ogromnej czujności władz i wielkiej propagandy dla utrzymania polskości. Z niezrozumiałych powodów zniesiono posterunek policji państwowej i celnej w Zelgniewie, gdzie ułatwione mają przedostawanie się za granicę wrogie nam elementy.
Cóż w samym Miasteczku? Piękne chwile przeżyło ono w momencie wkroczenia wojsk polskich a i potem wiece, koncerty patrjotyczne dzięki poparciu „Dziennika Bydgoskiego” były zawsze bodźcem do szczycenia się polską mową. A cóż teraz zaczyna się dziać? Oto Polacy żenią się z Niemkami, w domu mówią li tylko po niemiecku, a co więcej znaleźli się i tacy, którzy potrafili głosić, iż my Polacy gnębimy Niemców.
Dla upamiętnienia drugiej rocznicy wypędzenia bolszewików z Polski, na wzór wszystkich miast urządzono uroczysty wieczór w niedzielę 20 bm., na który przybyli członkowie różnych towarzystw, burmistrz miasta, nauczyciele z miasta i okolicy, komendant policji, robotnicy z fabryki „Akwawit”, dyrektor kolejki z Białośliwia, okoliczni mieszkańcy i ksiądz proboszcz z Białośliwia, a brakowało tylko miejscowego duszpasterza ks. prob. Niedbała, który natomiast poszedł na wieczorek niemiecki, połączony z tańcówką, urządzony przez „Juenglingsverein”, gdzie suflerował niemiecką sztuczkę „der abergläubige Johannes”. Na ten niemiecki wieczorek za pasterzem podążyła masa owieczek polskiej narodowości. Przeważali między nimi polscy urzędnicy państwowi, a przodowała im córka naczelnika poczty oraz niektórzy urzędnicy pocztowi, grający na scenie publicznie po niemiecku. Wszyscy wyżej wspomniani nie mieli obowiązku być na polskiej uroczystości narodowej, ale nie wolno Polakom bratać się z Niemcami na ich wieczorkach, gdzie posługiwano się li tylko językiem niemieckim.
W czasie, gdy powinniśmy unikać wszystkiego, co jest nam wrogie, w czasie, gdy nasi odwieczni wrogowie Niemcy pastwią się na Śląsku nad Polakami, nasi rodacy w Miasteczku chodzą na niemieckie bunnsy z tańcówką, a przewodniczy im Polak ksiądz Niedbał, który jest tak subtelnie wrażliwy, że nie pozwala na nabożeństwach polskich śpiewać po polsku, lecz po łacinie, aby, jak mówi, nie „drażnić” Niemców, podczas gdy na niemieckich mszach śpiewa się po niemiecku.
Cóż na takie porządki władza kościelna, cóż władza miejscowa?
(byłoby nam miło, gdyby ks. prob. Niedbał zechciał nam wytłomaczyć przyczyny takiego postępowania, które właśnie w warunkach, jakie panują w pogranicznych miejscowościach, budzi ze stanowiska narodowego poważne bardzo wątpliwości. Co innego uwzględnianie praw i słusznych życzeń niemieckich parafjan, a co innego zupełne lekceważenie interesów polskich.
– Redakcja.)

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 25 sierpnia 1922, numer 186.
------------------------------------------------------

Rzadkowo.
(Zabawa i przedstawienie teatralne).
W drugie święto Wielkiejnocy urządziło tutejsze bardzo ruchliwe Tow. Młodzieży żeńskiej (przewodniczącą jest p. Marja Mandelkówna), zabawę połączoną z przedstawieniem teatralnym. Odegrano sztuczkę „Pod błogosławieństwem matki”, która wypadła bardzo dobrze, bo tak amatorki, jak amatorzy wywiązali się ze swych ról znakomicie. Wszystkich pochwalić trzeba, lecz zaznaczyć trzeba, że w grze wyróżnił się p. J. Piosik, który dowcipem i humorem rozweselił i ubawił wszystkich. To też oklaski nie miały końca. Zganić tylko wypada, że podczas przedstawienia kilkunastu wyrostków zachowało się wprost niesfornie, niedoceniając i nierozumiejąc znaczenia sztuki, a innym przeszkadzali, zaś amatorom utrudniali wykonanie. Na przyszłość będzie trzeba wybrać komitet ze starszych obywateli, który takich niesfornych gości wyprosi na „świeże powietrze”.
Dałby Bóg, by obywatelstwo w Rzadkowie zajęło się również szczerze „Sokołem”. Trzeba go koniecznie zbudzić z letargu. „Sokół” na naszem pograniczu tak bardzo jest potrzebny; służy bowiem najświętszemu dobru w imię hasła: „Bóg i Ojczyzna”.

Rzadkowo.
(Wiec).
W drugie święto Wielkiej nocy odbył się w naszej wiosce wiec, za staraniem sołtysa p. Piosika. Wiec wypadł nadzwyczaj dobrze. Obecnych było bowiem 180 uczestników, a także i kilka niewiast. Ks. proboszcz Niedbał, mimo najlepszej chęci przybyć nie mógł, bo miał u siebie w Miasteczku dwa inne zebrania. Zebraniu przewodniczył zasłużony około sprawy publicznej p. Józef Piosik. Jako ławnicy fungowali: sołtys Hutek, K. Pierdzioch z Rzadkowa, Słomowicz z Przemyśla i rajek z Równopola.
Referat o potrzebie i konieczności organizowania się rolników wygłosił p. Kuman z Grudziądza. Na członków stronnictwa Nar. Chrz. Zapisało się kilkunastu rolników.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 27 kwietnia 1924, numer 99.
------------------------------------------------------

Miasteczko.
(Kor. wł.).
Tydzień temu, w niedzielę 26 kwietnia, odbyła się u nas uroczystość poświęcenia sztandaru T-wa Powstańców i Wojaków z Brzostowa. Na uroczystość tę zjechały liczne delegacje z sąsiednich miast, a z Bydgoszczy raczył przybyć dowódca dywizji, p. gen. Jung. Pana Generała powitano na dworcu z należytym szacunkiem, przyczem panna Bierka z Brzostowa wręczyła bukiet róż, wygłaszając stosowny wierszyk. Pan Generał zrobiwszy przegląd ustawionych w szeregi towarzystw i korporacyj miejscowych, przyłączył się do pochodu, który w długim pięknym orszaku udał się z muzyką na czele do kościoła, gdzie podczas uroczystego nabożeństwa ks. prob. Niedbał wygłosił uroczystościowe piękne kazanie. Przy poświęceniu sztandaru asystowali pp. Kaczorowska i Helak. Po nabożeństwie zgromadzono się tłumnie przed pomnikiem na rynku, gdzie przemawiali p. gen. Jung, a imieniem obywateli: p. Szantruczek z Miasteczka. Następnie odbyło się uroczyste posiedzenie. Przewodniczył na nim p. Hamerliński z Brzostowa. Sprawozdanie zaś z działalności Koła Powstańców zdawał p. Radoński. Delegaci składali kolejno życzenia. Wieczorem odprowadzono gości z Bydgoszczy z muzyką na dworzec i zgotowano ukochanemu Generałowi wielką owację.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 7 maja 1924, numer 106.
------------------------------------------------------

Rzadkowo.
(Obchód 3 Maja).
Mimo niepogody odbył się u nas dnia 4 maja obchód Trzeciego Maja, a to dla tego, że w dniu 3 maja był takiż obchód w Miasteczku, do której parafji Rzadkowo należy. Po południu miała się odbyć zabawa ludowa w ogrodzie, lecz wypadła z powodu niepogody. Zaś pochód przez wieś odbył się mimo tego. Na czele kroczyła muzyka, następnie dzieci szkolne z Równopola i Rzadkowa, Tow. Młodzieży Żeńskiej, Tow. Młodzieży Męskiej i Tow. Robotników ze swymi sztandarami. Zabawa odbyła się na sali, gdzie bawiono się bardzo serdecznie, a wieczorem Tow. Rob. Kat. urządziło przedstawienie amatorskie. Rzadkowo przybrało na dzień ten tak wielką szatę odświętną. Inicjatorom należy się podzięka.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 8 maja 1924, numer 107.
------------------------------------------------------

Z Miasteczka.
W Wniebowzięcie Najśw. Marji Panny, oraz w czteroletnią rocznicę zwycięstwa Wojsk Polskich nad bolszewikami pod Warszawą, dnia 15-go sierpnia br. Obchodziło tut. Towarzystwo Młodzieży polsko-katolickiej uroczystość poświęcenia sztandaru.
O godz. 10.20 wyruszył wspaniały pochód z orkiestrą na czele do kościoła parafjalnego na uroczyste nabożeństwo, podczas którego miejscowy ksiądz proboszcz Niedbał dokonał aktu poświęcenia sztandaru. Rodzicami chrzestnemi byli panie: Matuszewska i Regulska oraz pp. Smoczyński i Popiel. Okolicznościowe kazanie wygłosił ksiądz kapelan Kiersztyn z Kostrzyna. Chór kolonji feryjnej z Brzostowa przez śpiew swój upiększył cały przebieg nabożeństwa. Po mszy św. wyruszył pochód ul. Dworcową aż do poczty i z powrotem na rynek przed pomnik. U stóp przemówił do publiczności znany działacz na niwie narodowej, ks. proboszcz Kopczyński z Białośliwia, wznosząc przy końcu przemó1)ienia okrzyk na cześć Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Następnie szedł pochód ul. Długą aż do Magistratu i z powrotem na salę p. Vorkoepera, gdzie się odbyło uroczyste posiedzenie.
Podczas posiedzenia przemawiali jeszcze p. Popiel, ks. kapelan Kiersztyn, ks. prob. Maliński z Poznania oraz ks. prob. Niedbał. Ostatni wzniósł okrzyk na cześć Papieża oraz Pana Prezydenta Rzeczypospolitej. Udział w uroczystości brały następ. Towarzystwa: „Tow. Powstańców i Wojaków” z Brzostowa, „Ochotn. Straż Pożarna”, Tow. „Jedność”, Tow. Śpiewu „Lutnia”, kolonja feryjna z Brzostowa, Tow. Młodzieży żeńskiej i męskiej z Rzadkowa. Nadmienić należy, że sztandar wykonany został przez członkinię Towarzystwa, druhnę Pietrzakównę.
Po południu od godz. 4 i pół koncertowała orkiestra na Górze Dębowej. Dla dzieci urządzono biegi, skoki w workach, tłuczenie garnka, itp. Podczas koncertu popisywało się śpiewem Koło śpiewackie kolonji feryjnej z Brzostowa. Wieczorem odbyło się przy licznym udziale gości przedstawienie amatorskie. Odegrano obraz wiejski „Na wymiarze”. Amatorzy bardzo dobrze wywiązali się ze swych zadań, czego dowodem były huczne oklaski gości. Po przedstawieniu rozpoczęła się zabawa taneczna, która trwała do godz. 4-tej rano.
Uroczystość tę zawdzięczamy księdzu proboszczowi Niedbałowi oraz niestrudzonemu Zarządowi Tow. Młodzieży. Po niespełna rocznem istnieniu Towarzystwo liczy 64 członków czynnych, którzy duszą i ciałem oddani są sprawie narodowej.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 28 sierpnia 1924, numer 194.
------------------------------------------------------

Z Miasteczka.
Dwa obchody w jednym dniu.
(Sprawozdanie własne).
Miłe, spokojne nasze miasteczko, okolone pasmem wzgórz, dawniej dla zacisznego swego położenia przez obcych „Friedheimem” zwane, od czasów rządów polskich, kiedy stało się ważną stacją graniczną, odżyło pod względem narodowo-kulturalnym.
Liczna kolonja urzędnicza polska nadała „ton” Miasteczku. Zauważyć to można przy wszystkich obchodach patrjotycznych. Ostatnio, w piątek 23 stycznia, jako w dzień oswobodzenia Miasteczka z dławiącego go dotąd uścisku prusactwa, obchodzono tutaj wzniosłą uroczystość, a właściwie święcono dwie narodowe rocznice jednocześnie, bo także pamiątkę powstania styczniowego. Dzień rozpoczęli mieszkańcy zbożnie, od wysłuchania mszy św. za poległych, odprawionej przez ks. prob. Niedbała w kościele parafjalnym. Podczas nabożeństwa śpiewała na chórze miejscowa „Lutnia”, dyrygowana przez organistę p. Grondkowskiego. Wieczorem zebrali się niemal wszyscy urzędnicy celni, kolejowi, pocztowi oraz przedstawiciele władz lokalnych i obywatelstwo na obchód świecki w sali Vorkoepera. „Lutnia” odśpiewała nam piękną wiązankę pieśni polskich, dziatwa zaś deklamowała wiersze patriotyczne. Kierownik szkoły powszechnej p. Kruczek miał dość zajmujący, popularnie uchwycony odczyt o powstaniu 1863 r. Przedstawiciel „Dziennika Bydgoskiego” p. Nowakowski przemawiał na temat powstania wielkopolskiego i dzisiejszego naszego położenia. Wspomniał on również, że pan major Szyman z Karolewa (pow. bydgoskiego) w dniu 23. 1.1920 wszedł na czele swego pułku do Miasteczka, która to mieścina choć powoli lecz coraz bardziej przybiera cechy swojskości. Pan Jagodziński, prezes komitetu urządzającego ów obchód, odczytał następnie telegram gratulacyjny od p. Szymana, przesłany do magistratu.
Obchód miał przebieg poważny. Zakończono go wspólnym odśpiewaniem „Roty”. Nadmienić wypada, że na obchodzie zauważyliśmy tym razem miejscową inteligencję, która oby zawsze w takich sprawach z ludem się łączyła!

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 27 stycznia 1925, numer 21.
------------------------------------------------------

Miasteczko – Brzostowo.
W okolicach tutejszych nie ma prawie Polaka, któryby nie abonował „Dziennik Bydgoski”. I słusznie też lud jest przywiązany całem sercem i duszą do tej gazety, bo któż by nie ukochał tego, który dla niego wiele pracował i pracuje. Ale też przyjemnie jest przeczytać sobie raz po raz artykuł, który nam opisuje życie narodowe i społeczne okolic tutejszych, wysuniętych na kraniec Polski.
Więc rozpoczynam od Tow. Woj. i Powstańców.
Towarzystwo to miało z początkiem bież. mies. walne zebranie, na którem dokonano gruntownej reformacji. Zarząd zupełnie zmieniono. A był też już czas największy. Inteligencja dotychczas stroniła od tego tow., które ma swą siedzibę w Brzostowie. Oby teraz było lepiej, bo inaczej nie przeprowadzimy tych szczytnych idei tego towarzystwa. Istnieje tu jeszcze tow. „Rolników”, które rozwija się ku wielkiemu zadziwieniu. Największa bolączka ludności tutejszej jest już zaspokojona. Jeszcze przed niedawnym czasem dzieci prawie wszystkich okolic uczęszczały do szkoły w Miasteczku. Ale był tu tylko jeden nauczyciel. Dziś Miasteczko ma dwóch nauczycieli, Wolsko jednego, Brzostowo jednego nauczyciela. Ale i Grabówno, prawie zupełnie niemiecka wieś uzyskała dla swych polskich dzieci nauczyciela Polaka. Wszędzie znajdują się nauczyciele jeszcze młodzi, którzy swą pracą mozolną, usuną niektóre zło z naszego kraju.
O! „Szczęść Boże” tym rzeźbiarzom dusz w ich ciężkiej pracy!
Długoletni czytelnik „Dziennika Bydgoskiego”

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 25 lutego 1925, numer 45.
------------------------------------------------------

Miasteczko.
(Z Tow. „Jedność”.)
Dnia 29 marca 1925 r. odbyło się w salce p. reckiego roczne walne zebranie Tow. „Jedność” w Miasteczku. Zebraniem kierował na życzenie zebranych ks. patron Niedbał. Tow. „Jedność” zostało założone 26 października 1919 r. jako jedyne i pierwsze polskie towarzystwo w Miasteczku. Tow. rozwija się dotąd pomyślnie co jest główną zasługą ks. proboszcza, patrona towarzystwa od samego początku założenia. Głównym zadaniem tow. jest oświata i kultura. Zebrań zwyczajnych w roku 1924 odbyło się 12, walnych 1, zarządu 5. Zebrania odbywały się regularnie co miesiąc. Na zebraniach były bardzo pouczające wykłady i odczyty na temat: „z walki kulturalnej”, „z dziejów kościoła katolickiego w Miasteczku”, „z historji literatury polskiej”. Towarzystwo brało udział ze sztandarem w uroczystości 3 Maja, w poświęceniu sztandaru Tow. Młodzieży Polskiej w Miasteczku i poświęceniu bibljoteki pracowników kolejowych w Miasteczku. Za zmarłych członków Tow. odbyło się uroczyste nabożeństwo w niedzielę dnia 9 listopada 1924 r. przy licznym udziale członków pod sztandarem. W ciągu roku 1925 nie zmarł żaden członek. Obecny stan wynosi 80 członków. By kasę zasilić (zaznaczyć wypada, że Tow. wypłaca 48 zł. pośmiertnego) urządzono dwie zabawy, latową na Górze Dębowej z koncertem i wspólną kawą, zimową z przedstawieniem amatorskiem w sali p. Vorkoepera. Czystego zysku łącznie ze składkami osiągnięto w roku ubiegłym 123,18 zł. W skład nowego zarządu na rok 1925 wchodzą pp.: Ks. proboszcz Niedbał jako patron, Czywczyński Ignacy jako prezes, Mikołajewski Nepomucen zastępca prez., Wieczorek Józef sekretarz, Poitrzakówna Antonina zast. sekr., Skrzypnik Leon skarbnik, Greutzmacher Jan i Boińska Helena rewizorami kasy, Nowak Franciszek chorąży, Kaszuba Józef i Greutzmacher podchorążowie.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 10 kwietnia 1925, numer 83.
------------------------------------------------------

Z Miasteczka.
(Koresp. własna)
Całe miasto przybrało się w szatę godową z okazji obchodu Konstytucji Trzeciego Maja. Przy wejściu do miasta uwagę na siebie zwraca brama tryumfalna, zbudowana przez kolejarzy. Z wszystkich domów, gdzie mieszkają Polacy – powiewają chorągwie. Jest tych chorągwi znacznie więcej, jak przed dwoma i trzema laty… Świadczy to najwymowniej o odniemczaniu się naszego kochanego Miasteczka.
Przed pięknie udekorowanym pomnikiem postawionym na cześć Konstytucji w r. 1921, gromadzi się dziatwa szkolna, Rada Miejska, cechy, urzędnicy, straż ogniowa, wojacy i wszystkie bez wyjątku towarzystwa, nie wyłączając młodzieży z Rzadkowa, która stale uczestniczy w naszych obchodach narodowych, w pochodzie udają się wszyscy do kościółka na wzgórzu, aby pomodlić się i posłuchać pięknego kazania ks. prob. Niedbała, tchnącego nutą wysoce patrjotyczną. Po nabożeństwie gromadzi się cała parafja znowu przed pomnikiem. Przybyli z Bydgoszczy mówcy: p. Bielski, kontroler ajencyj celnych w obwodzie Dyrekcji Gdańskiej i p. Nowakowski, współpracownik „Dziennika Bydgoskiego”, krzepią słuchaczy żywym słowem, objaśniając o wielkim znaczeniu Konstytucji i o zadaniach chwili bieżącej. Następnie przy dźwiękach doskonale się prezentującej muzyki braci Ciszewskich pochód rusza w stronę dworca i przed magistrat. Na czele kroczy zabiegliwy p. Jagodziński, drugi członek komitetu, p. burmistrz Szwarc (notabene ogólnie lubiany) z powodu niedyspozycji nie mógł w pochodzie uczestniczyć. Pochód rozwiązują na Placu Wolności; lud śpiewa z namaszczeniem „Rotę”. Po południu wszyscy pośpieszyli na festyn ludowy do Dębowej Góry, aby przyjrzeć się popisom Sokołów, kierowanych sprawną dłonią naczelników: Grajnerta i Kaczora, posłyszeć śpiewu „Lutni” i zobaczyć „Krakowiaków i górali” na scenie.
Pochód i zabawa udały się nadspodziewanie dobrze. Miasteczko i jego urocze wzgórza wprost pachną świeżem kwieciem. Letnisko tu wymarzone!

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 5 maja 1925, numer 103.
------------------------------------------------------

Uroczysty obchód rocznicy wyzwolenia.
Rocznica wkroczenia Wojsk Polskich. Wieczorek Komitetu Czerwonego Krzyża dla dziatwy. Niedziela, 24 stycznia obchodzona była w Miasteczku niezwykle uroczyście. Zaraz na wstępie rzucało się w oczy przybranie odświętnej szaty całego grodu. Na wszystkich domach powiewały piękne sztandary narodowe, tworząc wspaniały szpaler.
Wszystkie serca prawdziwych Polaków w dniu tym przepełnione były radością, a ci, którzy brali udział w powstaniu i pozostali przy życiu, po całej tej krwawej rozprawie z ciemięzcą narodu polskiego, patrzeli dziś z dumą. I mają być z czego dumni. Ich to dzieło, że Wielkopolska i Pomorze wyzwolone. Dzięki ich trudom i znojom, obchodzono dzisiaj tą uroczystość. A nie mały to był trud i poświęcenie. Samorzutnie ruszyli na wroga. Bez broni, bez ekwipunku bojowego. Z kosami obsadzonemi na wzór kosynierów Bartosza Głowackiego, wyruszono w pole. Wyruszyli jednak z głęboką wiarą w zwycięstwo. Wypisali na kosach „Bóg z nami”, bo i sprawa Wyzwolenia była świętą. (Takie dwie kosy miałem zaszczyt widzieć u p. burmistrza Szwarca).
Uroczysty ten dzień rozpoczęto nabożeństwem w kościele parafjalnym, a na które przybyło Towarzystwo Powstańców i Wojaków z Brzostowa ze sztandarem.
Po nabożeństwie zebrali się Powstańcy i wszystko co żyje w Miasteczku z burmistrzem na czele. Byli tam przedstawiciele władz celnych i policji państwowej. Brakło tylko jednego przedstawiciela tego, którego wszędzie nazywamy przewodnikiem duchowym. Brakło proboszcza parafji miejscowej ks. Niedbała, który nosi nazwisko polskie, ale w duszy jest Niemcem, który wyraził się: „Obchodzicie dzisiaj Wasze święto”.
O godzinie 12.45 zagaił uroczysty obchód p. A. Powolny, sekretarz Towarzystwa Powstańców i Wojaków Brzostowo, witając przybyłego mówcę z Bydgoszczy, jako przedstawiciela „Gazety Bydgoskiej” i Chorągwi Pomorskiej Związku Hallerczyków p. St. Pałaszewskiego, powitał przedstawicieli władz i wszystkich zebranych. Następnie oddał głos przybyłemu mówcy, p. Pałaszewskiemu.
Na wstępie zaraz zauważył mówca, że dziś jest święto wolności. Nie wszyscy jednak tu są obecni, Ci, którzy poszli do boju. Brakuje poległych bohaterów powstania. Wezwał więc zebranych mówca, aby uczcić ich pamięć i oddać cześć przez powstanie i chwilę milczenia. Dalej w blisko półtoragodzinnej mowie rozwinął historję dnia uroczystego, znaczenie powstania 1918 roku, sięgnął wstecz do poprzednich powstań, nazywając powstańców 1918 roku spadkobiercami tych z powstania Kościuszkowskiego, 1831 i 1863 roku. Rozwinął w dalszym ciągu mowy, dzisiejsze położenie Państwa Polskiego, wzywając do zgodnej, a wytrwałej pracy, do stoczenia jeszcze jednego powstania, jeszcze jednej wojny, a mianowicie ekonomicznej, a którą tylko można będzie przeprowadzić wtenczas, gdy tak jak w 1918-1919 roku staną wszyscy ramię przy ramieniu, bez różnicy stanu, bez różnicy zapatrywań partyjnych, a tylko z podaną dłonią zgody, zjednoczeni z hasłem „Wytrwale aż do ostatecznego zwycięstwa – dla wielkości i potęgi Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polski”.
Wskazał dalej na coraz większą agitację niemiecką na Pomorzu i w Wielkopolsce, a zbrodnicze zamachy na Górnym Śląsku, na co również należy zwrócić uwagę i nie dać się uwieść słodkiemi słówkami agitatorów i innemi obiecankami, a wszelkie porozumienia do wspólnej pracy Niemców odrzucać precz jako podstępne i zastawiające tylko nowe sidła niewoli.
Polska wyswobodzona przez Polaków musi być przedewszystkiem dla Polaków i rządzona przez Polaków. To powinno być dzisiaj i na zawsze naszem naczelnem hasłem.
Wzniesieniem okrzyku na cześć Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej i jej Prezydenta Wojciechowskiego zakończył p. Pałaszewski mowę. Okrzyk zebrani potrzykroć wznieśli gromko. Potem zabrał głos p. burmistrz Szwarc, który dziękował w serdecznych słowach mówcy w imieniu zebranych, wznosząc okrzyk „Niech żyje”, którzy zebrani powtórzyli.
Obchód zakończono odśpiewaniem „Nie rzucim ziemi”.
Nadmienić jeszcze wypada, ze odświętny wygląd Miasteczka, jaki dzisiaj każdy widział, należy przypisać w całej pełni wielce szanownemu p. burmistrzowi Szwarcowi, który jako powstaniec i porucznik rezerwy jest wielkim patrjotą, szanowanym i kochanym przez ludność polską, a poważanym i respektowanym przez Niemców. Jego to zasługą, że choć w Miasteczku jest 42 procent Niemców, to nie było ani jednego domu, na którym by nie powiewał sztandar narodowy. Miejscowy Komitet Czerwonego Krzyża, na czele którego stoi p. burmistrzowa Szwarcowa, urządził w ową uroczystą niedzielę herbatkę dla młodzieży szkolnej jako podziękę za pracę przy wystawieniu „Jasełek”, podczas świąt Bożego Narodzenia. Z „Jasełek”, odegranych przez młodzież, cały dochód, t. j. przeszło 200 zł, przeznaczony został na biednych.
Zebrała się więc dziatwa pod przewodnictwem kierownika szkoły p. Graczyka i jego współpracownika p. nauczyciela Bureta. P. Graczyk przygrywał na skrzypcach, a p. Buret prowadził ćwiczenia obrazowe, wolne na wzór sokolich, które wykonywali na przemian chłopcy i dziewczęta. Były też i tańce, a chłopcy budowali piramidy. Cieszyły się i radowały serca starszych widokiem rozbawionej młodzieży. Cieszyły się i dzieci, bo oprócz tych ćwiczeń, tańców i zabaw w końcu sali stał stół, na którym piętrzyły się poustawiane piramidki ciastek, babek, a byłą też herbatka.
Przemówili do młodzieży w serdecznych słowach p. burmistrz Szwarc i p. St. Pałaszewski z Bydgoszczy, wskazując na jej obowiązki. Zachęcali ich do nauki i czynienia zawsze dobra. Zwracali uwagę, aby słuchali swoich pp. nauczycieli, a p. burmistrz specjalnie podniósł zasługę p. Graczyka, który w tak krótkim czasie tyle dobrego dokonał. W końcu wręczył p. Graczykowi 10 złotych, aby zakupił książeczki i obdarował najzdolniejszych z pośród młodzieży szkolnej. P. Graczyk dziękował za podarunek i słowa uznania i zaznaczył, że w dalszym ciągu będzie się starał, aby młodzież czyniła jeszcze lepsze postępy.

Gazeta Bydgoska, Bydgoszcz, 27 stycznia 1926, numer 21.
------------------------------------------------------

Z Miasteczka piszą nam:
Spokojna nasza mieścina, do połowy już istotnie odniemczona, świeciła w niedzielę 24 stycznia szóstą rocznicę oswobodzenia. Tradycyjnym zwyczajem udaliśmy się w szeregach naszych towarzystw, do których przyłączyli się Powstańcy i Wojacy z sąsiedniego Brzostowa i Morzewiacy do kościółka na wzgórzu, na mszą św., którą odprawił ks. prob. Niedbał (dawniejszy opiekun Katolików polskich w Pile). Skromny ten kapłan, nie mający ambicji wysuwania się na czoło przy manifestacjach publicznych, spełnia gorliwie swe obowiązki obywatelskie. Kazaniem pięknie do uroczystości zastosowanem rozgrzał nasze serca, przypominając szczególnie naszym Wojakom, że odzyskana wolność to ich zasługa.
Obchód właściwy odbył się na sali p. Vorkoepera (Niemca). Mówca sprowadzony z Bydgoszczy, podobno profesor z Małopolski, nie znający naszych stosunków, pouczał nas, abyśmy z Niemcami wspólnie nie pracowali, choćby oni nawet z nami porozumienia szukali. To wydaje się nam politycznie niemądrem, bo tylko przez rozumną asymilację elementu obcego, wzmocnić możemy państwowość naszą. Czy mało mamy przykładów?
Obchód zakończyły popisy dziatwy szkolnej. dziatwę ugościły panie z Czerwonego Krzyża z p. burmistrzową Szwarcową na czele, sprawiając im wielką radość.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 28 stycznia 1926, numer 22.
------------------------------------------------------

Miasteczko.
Szanowna Redakcjo!
Do artykułu „Uroczysty obchód rocznicy wyzwolenia” na stronie 2 „Gazety Bydgoskiej” z dnia 27-go stycznia 1926 Nr. 21 upraszam uprzejmie w imieniu sprawiedliwości o następujące uzupełnienie:
1. Uroczysty obchód rocznicy wyzwolenia zainicjowało Towarzystwo Powstańców i Wojaków, którego prezesem jest kupiec zbożowy, p. Florjan Jagodziński z Miasteczka; zaś sekretarzem tegoż towarzystwa jest pan Antoni Powolny. Towarzystwo to zaprosiło wszelkie miejscowe towarzystwa i władze. Ja zaś osobiście, jako burmistrz i przewodniczący Rady Miejskiej, brałem udział w uroczystości na czele reprezentacji miejskiej, pomimo, że sam jestem członkiem Towarzystwa Powstańców i Wojaków.
2. Że miasto było udekorowane sztandarami, nie jest to moją wyłączną zasługą, lecz obywateli zdrowo myślących, którzy na skutek wydanej do nich odezwy, w której prosiłem, aby w dniu tem zechcieli zadokumentować swoją wierność ku naszej ukochanej Rzeczypospolitej. Odezwie, odnośnie prośbie mojej obywatelstwo w wielkiej mierze uczyniło zadość, za co Jemu niniejszym składam serdeczne podziękowanie. Do stołu komitetowego dostałem się ze względu na to, że prezes urządzającego uroczystość towarzystwa w dniu tym, to jest w niedzielę, dnia 24-go stycznia nie był obecnym w Miasteczku.
3. Zaznaczyć muszę wyraźnie, że nie tylko Rada Miejska, Urząd Celny i Policja Państwowa były na zebraniu uroczystem reprezentowane, lecz także i inne towarzystwa, jak Straż Pożarna, Lutnia, Jedność, Sokół i Młodzież i to tak na zebraniu, jak i w kościele. Towarzystwa, które są w posiadaniu sztandaru, asystowały podczas uroczystej mszy św. w kościele parafjalnym przez ołtarzem. Uroczystość na sali odbyła się rzeczywiście bardzo uroczyście i przemowy p. Pałaszewskiego z Bydgoszczy, którego zaprosiło Towarzystwo Powstańców i Wojaków, wysłuchali zebrani z całą powagą i zrozumieniem chwili. Obywatelstwu Miasteczka i okolicy należy się serdeczne uznanie za tak poważne zrozumienie sprawy.
4. Przypadek sprawił, że w dniu tem urządził Oddział Polskiego Czerwonego Krzyża w Miasteczku dla dzieci szkolnych, które przez wzięcie udziału w jasełkach gwiazdkowych przysporzyli temu towarzystwu około 200 złotych, które obrócone zostały na cele dobroczynne, wspólną kawę, do której Panie Czerwonego Krzyża w Miasteczku przyczyniły się w wielkiej mierze przez dobrowolne datki, jak: placek, ciastka, cukierki i t. p. Dziatwa szkolna pod egidą Pań Czerwonego Krzyża i pp. nauczycieli Graczyka, kierownika szkoły i pana Burety, przyczyniły się w wielkiej mierze do urozmaicenia chwil zabawy dziatwy szkolnej. Nie jest to jednakże jakąś wyłączną zasługą p. przewodniczącej burmistrzowej Szwarcowej, lecz Pań Czerwonego Krzyża i tegoż zarządu, który składa się jak następuje: przewodnicząca – p. burmistrzowa Szwarcowa, sekretarz – p. Wieczorek, skarbniczka – p. Wieczorkowa, oraz pp. Adamska i Matejowa. Będąc z p. prelegentem jako gość na zabawie dziatwy szkolnej za łaskawym zezwoleniem Pań Czerwonego Krzyża, widziałem się zmuszonym, ze względu na ochocze i serdeczne bawienie się dziatwy, przemówić kilka słów, aby dziatwę tę zachęcić do dalszego i stałego u miłowania naszej niwy ojczystej i ukochanej naszej Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Za wyrażenia osób trzecich, ja nie biorę żadnej odpowiedzialności.
Tyle w imieniu sprawiedliwości
Z poważaniem (-) Szwarc, burmistrz.

Gazeta Bydgoska, Bydgoszcz, 31 stycznia 1926, numer 25.
------------------------------------------------------

Miasteczko. (Z powodu pewnej korespondencji).
„Gazeta Bydgoska” nr. 21 z dnia 27.1. 1926 r. na stronie 2 „Uroczysty obchód rocznicy wyzwolenia” zaczepiła w brudny sposób ks. proboszcza Niedbała z Miasteczka na co on sobie rzeczywiście nie zasłużył. Niniejsze należało właściwie umieścić w Gazecie Bydgoskiej, lecz nie mając do niej zaufania, zwracamy się do naszego „Dziennika”, który z pewnością nasze wywody raczy w swojem poczytnem piśmie umieścić.
Inicjatorem obchodu rocznicy wyzwolenia w kościele był niezaprzeczalnie ks. prob. Niedbał, który w niedzielę poprzedzającą uroczystość zapowiedział z ambony o odbyć się mającej uroczystości, zapraszając tak parafjan jak i wszelkie towarzystwa ze sztandarami na tę uroczystość. Po niedzieli dopiero i to w czwartek, dnia 21.1.26 organizowało Tow. Pow. i Woj. z Brzostowa dalszy obchód, który się odbył w salce p. Vorkoepera.
Do dalszych nieprawdziwych podań w danej korespondencji głosu nie zabieramy, gdyż zostały z innej strony sprostowane. Rozchodzi nam się wyłącznie o osobę ks. prob. Niedbała, który nie jest takim „czarnym”, jak go „Gazeta Bydgoska” opisała. Ks. prob. Niedbał był i jest Polakiem i gorliwym kapłanem. Już w roku 1919 organizował miejscową Radę Ludową, której był przewodniczącym i ruchliwym działaczem. W tym samym roku, to jest 1919, gdzie Grenschutz stawiał nam na każdym kroku trudności i szykanował tak ks. Niedbała jak i garstkę Polaków w Miasteczku – zorganizował ks. prob. Niedbał Towarzystwo „Jedność”, którego do dziś jest patronem. Kto witał w gorących i patriotycznych słowach wojsko polskie, gdy wkraczało dnia 23.1.1919 r. do Miasteczka? .. ks. prob. Niedbał. Poświadczyć to może tubylcza ludność polska jak i dowódzca wkraczającego wojska polskiego ówczesny kapitan p. Szyman. Kto gościł u siebie sztab wojska polsk. w czasie dosyć długiego pobytu w Miasteczku? Znowu ks. prob. Niedbał. Przeważnie przy każdej uroczystości narodowej urządzanej w Miasteczku brał ks. prob. Niedbał czynny udział czy to w kościele czy też w innem miejscu.
Do zarzutu w „Gazecie Bydgoskiej”” „Obchodzicie dzisiaj Wasze święto” stanowczo zaprzeczamy. Słowa te nie miały miejsca w kościele dnia 24.1.26, lecz przy uroczystości poświęcenia krzyża w Brzostowiu w roku 1923, gdzie do osadników ks. proboszcz Niedbał przemawiał, chwaląc ich zabiegi, wyrażając się „obchodzicie dziś Wasze święto”. Dalej ks. prob. Niedbał zorganizował w swojej parafji i inne polskie towarzystwa, których jest patronem.
Nieobecność ks. prob. Niedbała na dalszej uroczystości w sali Vorkoepera tłumaczy się tem, że ks. prob. Niedbał zapowiedział na ten dzień Kolendę, którą z powodu kilku dniowego wyjazdu (dnia 25.1.26) ukończyć dnia tego musiał.
Zarząd Towarzystwa „Jedność”
Czywczyński – prezes
N. Mikołajewski – zast. prezesa
Wieczorek – sekretarz

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 10 lutego 1926, numer 32.
------------------------------------------------------

Miasteczko.
Zebranie organizacyjno-informacyjne Polskiego Stronnictwa Chrześc. Dem.
W środę odbyło się staraniem burmistrza p. Mikołajewskiego i naczelnika p. Franczkowskiego zebranie organizacyjno-informacyjne w lokalu p. Vorkoepera, które zagaił p. Franczkowski. Tenże przewodniczył obradom. Na sekretarza powołano p. Mikołajewskiego, na ławników pp. Milewskiego, Kozieła i Szukałę.
Referat poglądowy wygłosił sekretarz okręgowy p. St. Kunz, który omówił położenie nasze i potrzebę w sejmie silnego środka, jakim jest Chrześc. Dem. W dyskusji zabierali głos p. Graczyk i p. Patlewicz.
Prezydjum zebrania upoważniono do zwołania dalszych zebrań, celem dokładnego omówienia statutu i programu. Obecnie prowizoryczny zarząd organizuje Koło Ch. D. i przyjmuje nowych członków.
Zebranie zakończyło się odśpiewaniem „Boże coś Polskę”.
Należy się podzięka p. naczelnikowi Franczkowskiemu i p. burmistrzowi Mikołajewskiemu za urządzenie tego zebrania. Czas najwyższy, by Ch. Dem. Zaczęła intensywnie pracować i działać bo tego domagają się wszystkie warstwy naszego społeczeństwa.

Pierwszy wielki bal maskowy i gałganiarski urządza miejscowe Towarzystwo Sokół dnia 6 lutego br. w sali Góra Dębowa. Początek o godz. 7 wiecz. Komitet poczynił wszelkie starania, by umilić Szan. Gościom pobyt w pięknie udekorowanej sali. Do tańca przygrywać będzie orkiestra Braci Ciszewskich. Wyznaczone są dwie cenne nagrody dla najpiękniejszej i najoryginalniejszej maski. Ponieważ nabycie kostjumów jest połączone z trudnościami, przeto Komitet podjął się dostarczyć kostjumy na życzenie. Zgłoszenia przyjmuje p. Kaczor każdego czasu włącznie do 3 lutego rb.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 23 stycznia 1927, numer 18.
------------------------------------------------------

Miasteczko.
Z Czerwonego Krzyża.
W ub. środę odbyło się roczne walne zebranie tut. Tow. Czerw. Krzyża. Posiedzenie zagaiła prezeska p. Helakowa. Na przewodniczącą zebrania powołano p. Matejową, poczem p. Hutkowa odczytała sprawozdanie z działalności rocznej Czerw. Krzyża. Praca w ubiegłym roku była stosunkowo wielka. Sprawozdanie skarbniczki odczytała p. Wieczorkowa. Tow. posiada w kasie 78 zł. Gotówki. Przystąpiono do wyboru zarządu. Na przewodniczącą wybrano jednogłośnie ponownie p. Helakową, na zastępczynię p. Matejową, na sekretarkę p. Hutkową, na zast. sekretarki p. Wojlanowską, na skarbniczkę p. Wieczorkową, na rewizorów kasy pp. Balcerowiakową i Wentlantową. Ponieważ grono liczy dotąd mało członków a wydatki są wielkie, przeto wzywa się wszystkie panie, aby wstępowały w szeregi pań Czerwonego Krzyża i współpracą swą wspierały poczynania tak zbożne.

Z życia Sokoła. Ub. soboty odbyło się roczne walne zebranie Sokoła w hotelu p. Reckiego. Prezes p. Mateja zagaił posiedzenie. Na przewodniczącego zebrania obrany został jednogłośnie p. Czywczyński. Sekretarz p. Wesołowski odczytał protokół z ostatniego posiedzenia i z pracy cłorocznej Sokoła. Tow. liczy obecnie 42 członków. Skarbnik p. Stawicki podał między innymi, że w kasie jest 51 zł. Prezesem obrano ponownie p. Mateję, na zastępcę p. Krasowskiego, na sekretarza p. Wesołowskiego, na skarbnika p. Stawickiego, na naczelnika p. Grajnerta, na zast. p. Kaczora i Wieczorka. W końcu omawiano sprawę balu maskowego.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 29 stycznia 1927, numer 23.
------------------------------------------------------

Miasteczko.
7-ma rocznica oswobodzenia m. Miasteczka.
W Miasteczku obchodzono uroczyście, przy wprost cudownej pogodzie, w ub. niedzielę, 7-mą rocznicę oswobodzenia miasta. Mszę św. odprawił ks. prob. Niedbał, Tow. śpiewu „Lutnia” pod batutą p. Szajkowskiego, upiększyło nabożeństwo pieniami. W kościele zabrali się przedstawiciele władz oraz delegacje towarzystw i organizacyj miejscowych ze sztandarami. Okolicznościowe kazanie wygłosił ks. prob. Niedbał. Po południu odbyła się wieczornica w Sali Bractwa Strzeleckiego. Słowo wstępne wygłosił ceniony powszechnie kierownik szkoły p. Graczyk, zaś referat o powstaniu p. nauczyciel Bureta. Tow. śpiewu „Lutnia” odśpiewało kilka pieśni, pod batutą swego dzielnego dyrygenta p. Szajkowskiego. Dzieci szkoły katolickiej wygłosiły kilka udanych deklamacyj. Przemówił również burmistrz p. Ziarnek.

Nasza agentura w Miasteczku znajduje się w restauracji dworcowej u p. Szukały, który przyjmuje abonament na „Dziennik Bydgoski”, również i ogłoszenia. Tamże nabyć można pojedyncze egzemplarze „Dziennika” każdego dnia już po południu o godzinie 4.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 30 stycznia 1927, numer 24.
------------------------------------------------------

Miasteczko.
W Miasteczku odbyło się walne zgromadzenie członków Banku Ludowego. Na przewodniczącego wybrano p. Drożdżyńskiego z Białośliwia, na sekretarza p. Frąszczaka. Zdał sprawozdanie z całorocznej działalności Banku Ludowego p. powolny. Po skontrolowaniu bilansu udzielono Radzie Nadzorczej i zarządowi jednogłośnie pokwitowania.
Jak wynika z bilansu, do dyspozycji walnego zgromadzenia pozostało 3429,59 zł. Walne zgromadzenie uchwaliło za rok 1926 14% dywidendy od udziałów. Równocześnie zmieniono § 33 statutu i to, że liczbę członków Rady Nadzorczej z 5 podniesiono na 7, do powzięcia uchwał zaś obecnych być musi zamiast trzech, pięciu członków. Przebieg posiedzenia był bardzo spokojny. Gospodarka dotychczasowego zarządu jest zadowalająca, co pobudza okolicznych obywateli do popierania młodej instytucji. Jest to rękojmią dalszego rozwoju Banku Ludowego na naszych rubieżach zachodnich.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 5 lutego 1927, numer 28.
------------------------------------------------------

Brzostowo, pod Miasteczkiem.
(Z życia Wojaków.)
Pod przewodnictwem p. Łobodzińskiego, odbyło się walne zebranie miejsc. Tow. Powst. i Wojaków, na którem wybrano nowy zarząd.
Skład zarządu przedstawia się obecnie następująco: prezes – p. Gregulec, sekretarz – Powolny, skarbnik – Jędrzejek, zast. prezesa – Bąk, zast. sekr. – Matuszewski, zast. skarbnika – Nowacki, komendant – Kufel, rewizorzy kasy – Regulski, Krawiec, chorąży – Pękala, podchorążowie – Krawiec i Piechota, referent oświatowy – p. burmistrz Ziarnek.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 19 lutego 1927, numer 40.
------------------------------------------------------

Co słychać w Miasteczku?
Oficerowie się uczą, a Niemcy się boją. Koncert w Strzelnicy.
Przez piątek i sobotę ubiegłego tygodnia korpus oficerski 61 pp. Odbywał tu pod dowództwem płk. Waśkiewicza terenowe ćwiczenia aplikacyjne na obszarze pomiędzy Białośliwiem i Miasteczkiem, stanąwszy kwaterą w Miasteczku. Zjazd większej liczby oficerów w zacisznej nadgranicznej miejscowości ożywił mieścinę a po drugiej stronie kordonu granicznego wywołał sensację i niepokój u Niemiaszków, co się w niektórych ich „blattach” i „zeitungach” głośnem echem odbiło. „Polnische Truppen an der Grenze vor Schneidemühl” wołali ze strachem, a tymczasem te „polnische trup pen” poza swojemi zawodowemi ćwiczeniami, aby okazać tutejszemu ogółowi, że dalekie im są wojenne zakusy, zrobiły wspaniały gest na rzecz kulturalno-oświatowych zamierzeń dzielnego tutejszego burmistrza p. Ziarnka i wiernie go w sterze miasta wspierających czynników. Oto na sobotę 23 bm. dowódca 61 pułku, płk. Waśkiewicz sprowadził tu swoją orkiestrę pułkową w pełnym składzie i w sali Strzelnicy na Dębowej Górze urządził pod batutą por. Dawidowicza koncert, jakiego Miasteczko jeszcze nie miało. Poraz pierwszy zabrzmiały tu przecudne echa polskich melodji narodowych zebrane w „Pamiętniku żelaznej brygady” kompozycji Z. Urbaniego: „Kujawiak” Łady, „Polonia” Wagnera, „Rapsodia” Liszta, tudzież „Marsz polskich lotników” Urbaniego, a wszystko to odegrane w całem tego słowa znaczeniu koncertowo i artystycznie, budziło ogólny zachwyt i entuzjazm. Koncert ten ma duże znaczenie kulturalno-oświatowe, gdyż w mocno zniemczonych tu rubieżach kresowych, tą drogą budzi się ducha polskiego i umiłowania do tego co polskie; stąd też pułk. Waśkiewiczowi i jego adj. kapt. Mroczkowskiemu jako aranżerom tej imprezy i por. Dawidowiczowi oraz jego zespołowi jako wykonawcom tego kulturalnego czynu należy się od ogółu mieszkańców Miasteczka uznanie i wdzięczność, co burmistrz miasta p. Ziarnek w swojem powitalnem przemówieniu ze sceny w czasie przerwy po pierwszej części koncertu w gorących słowach zaznaczył. Publiczność mimo zimna i ulewnego deszczu przybyła tłumnie, co świadczy o jej zamiłowaniu do rzeczy górnych, mających znaczenie kulturalne. Po koncercie, którego aranżerów i wykonawców burzliwie oklaskiwano, odbyła się zabawa, trwająca do późnej nocy a wczesnym brzaskiem dopiero, poczęto się rozchodzić w domowe zacisza.
Domownik.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 27 kwietnia 1927, numer 96.
------------------------------------------------------

J. E. ks. kard. Prymas Hlond wśród młodzieży w Brzostowie.
(Od własnego korespondenta „Dziennika Bydgoskiego”).
Dzień 18 bm. będzie na długo w pamięci Brzostowa. Poraz pierwszy odwiedził urządzoną tutaj od r. 1921 kolonję letnią dla młodzieży szkół średnich J. E. ks. kardynał Prymas Hlond. Wizyta wypadła wspaniale. Stu dwudziestu młodzieńców, ustawionych w dwa szeregi przed pałacykiem w Brzostowie oczekiwało od godziny 10 rano przyjazdu Dostojnego Gościa. Przed bramą na schodach stał gospodarz i właściciel Brzostowa przew. ks. Maliński, wraz z p. starostą Wujkiem z Wyrzyska, p. Wacławem popielem właścicielem Kostrzynka, p. burmistrzem Ziarnkiem z Miasteczka, z ks. prob. Grzędą, ks. Wężykiem, ks. Glaclem, ks. Kan. Niedbałem i in. Punktualnie o godz. 11-tej odjechały z Poznania cztery samochody, wiozące J. E. ks. Prymasa i gości. Przyjechali z ks. Prymasem m. in. kap. Mędlewski, ks. Kan. Zborowski, p. senator Kąsznica, p. kurator Stein, p. radca Dr. Namysł, p. dyr. Bojarski, ks. dyr. Cz. Piotrowski, p. red. Gutsche i ks. dr. Mirek. Rozległa się harcerska pobudka, w czasie której ks. kard. Prymas wysiadłszy z auta, odebrał raprt od komend. letniska p. Turskiego i przeszedł przed frontem drużyny. Po krótkim wypoczynku rozpoczęła się uroczysta akademja. Ks. prob. Maliński powitał w serdecznych słowach Arcypasterza, oddając mu pod rozkazy karny zastęp młodzieży, szukającej i znajdującej w Brzostowie nie tylko wypoczynku dla ciała ale i odświeżenia dla ducha. Następnie jeden z najstarszych „Brzostowiaków” p. Kucnerowicz, prezes poznańskiego „Odrodzenia”, skreślił w krótkich słowach historję i system pracy wychowawczej na letnisku w Brzostowie. Dzięki dobroci ks. Malińskiego, który ofiarnością swoją, mającą jedynie dobra młodych na celu, stara się o zapewnienie przebywającej tu młodzieży dobrego wyżywienia i mieszkania, może kolonja swobodnie i wesoło poświęcić się wyrobieniu duchowemu, katolickiemu i polskiemu, w ramach harcerstwa. Drużyna Brzostowska to awangarda polskości na kresach zachodnich Województwa! Obcowanie z miejscową ludnością, urządzanie odczytów, reprezentacja polskiego i katolickiego ducha, to praca na zewnątrz, praca nad sobą, to zajęcie na co dzień. Po przemowie p. Kucnerowicza odegrała orkiestra drużyny kilka utworów, a chór odśpiewał kilka pieśni. J. E. ks. kard. Prymas, szczerze ucieszony zgotowanem mu przyjęciem, wyraził radość z powodu tak owocnego przepędzenia wakacyj. Nie czas dziś – mówił Dostojny Arcypasterz – na to, byśmy skuteczność odpoczynku odmierzali ilością kilogramów przybranego tłuszczu. Trzeba nam dziś hartu, bo starsze pokolenie prędko się dziś zużywa przy pierwszej dla Polski i kościoła pracy, i wnet nas starszych musicie wy młodzi zastąpić.
Następnie wśród swobodnej z młodzieżą rozmowy zwiedził J. Eminencja umieszczenie młodzieży i zabudowania gospodarskie. Po obiedzie odwiedził ks. Prymas sąsiednią parafję Miasteczko, gdzie był witany gorąco przez ludność i podejmowany podwieczorkiem przez ks. prob. Niedbała. O godz. 5-tej odjechał ks. Prymas wraz z gośćmi do Poznania, pozostawiając w sercach młodzieży w Brzostowie niezatarte wrażenie Ojca i Wodza, który jednem słowem ogrzanem miłością, serca potrafi rozpalić zapał i chęć do dalszej pracy.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 21 sierpnia 1927, numer 190.
------------------------------------------------------

Miasteczko.
(Odpust).
Dnia 18 bm. odbył się odpust w tut. parafji pod wezwaniem Krzyża świętego. Mimo niepogody zeszła się moc wiernych z okolicznych wiosek i parafji, aby wysłuchać nabożeństwa odpustowego. Pienia religijne podczas sumy wykonał chór kościelny. Piękne kazanie wygłosił ks. Jachecki z Wysokiej.

Z Ligi Katolickiej. Po nabożeństwie o godz. 13.30 odbyło się w sali p. Vorkoepera zebranie Ligi Katolickiej. Treściwy referat o celu i zadaniach Ligi wygłosił prof. Płończak z Poznania, za co go zebrani wynagrodzili hucznemi oklaskami. Niestety i tym razem dopisała bardzo mała liczba katolików-polaków. Liga Katolicka założona została w Miasteczku przed 3 laty, jednakowoż z powodu braku odpowiednich sił kierowniczych poszła z czasem w zapomnienie. Ten sam los, który w naszej mieścinie spotkał Ligę Katolicką, spotkać może i inne towarzystwa polskie, gdyż w ostatnim czasie zauważyć można w każdem towarzystwie Polskiem czy to na lekcjach czy zebraniach bardzo nikłą ilość członków.
Lekceważyć Towarzystwa nam nie wolno, szczególnie tu na kresach, gdyż z nich czerpiemy w dużej mierze strawę duchową, moralną i fizyczną.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 22 września 1927, numer 217.
------------------------------------------------------

Miasteczko.
(Rzeźnicy zastrajkowali).
Komisja badania cen artykułów pierwszej potrzeby domagała się od rzeźników zniżenia cen na mięso oraz wyroby mięsne, na co p. p. rzeźnicy się nie zgodzili i dnia 19 bm. Pozamykali swoje składy. Dziwnem jest, że rzeźnik, który przyjechał np. z Morzewa oddalonego o 12 kilometrów od Miasteczka, sprzedawał 1 funt mięsa wieprzowego za 1,50 zł, zaś w Białośliwiu, jak się dowiadujemy, kosztuje 1 funt mięsa wieprzowego 1,40 zł. Zobaczymy, jak długo strajk potrwa!

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 23 października 1927, numer 244.
------------------------------------------------------

Miasteczko.
(Rabunek).
W ub. niedzielę o godz. 8 wiecz. wracał kolejarz K. zamieszkały w Miasteczku z Chodzieży do Kaczór. Za mostem, prowadzącym przez Noteć został on zatrzymany przez czterech opryszków, którzy zażądali wydania pieniędzy. Po odebraniu całej gotówki którą K. miał przy sobie w wysokości 19 zł. Puścili bandyci swoją ofiarę w dalszą drogę, nic pozatem nie zabierając.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 11 listopada 1927, numer 259.
------------------------------------------------------

Miasteczko.
Miejscowe koło śpiewackie „Lutnia” urządziło dnia 9 bm. zabawę w zamkniętym kole. Przy dźwiękach doborowej muzyki braci Ciszewskich bawiono się ochoczo do późnej nocy. Zaznaczyć wypada, że koło śpiewackie „Lutnia”, dzięki sprężystości zarządu, jest jednym z najruchliwszych towarzystw w naszem mieście.

Dzień 11 listopada obchodzono u nas bardzo uroczyście. O godz. 8.30 odbyła się uroczysta Msza św. celebrowana przez ks. prob. Niedbałę. Pienia religijne wykonał chór męski pod batutą swego wytrawnego dyrygenta p. Szajkowskiego. Na Mszę św. stawiły się miejsc. Tow. oraz Tow. Powstańców i Wojaków z Brzostowa ze sztandarami, radni miasta, urzędnicy państwowi i samorządowi oraz dzieci szkolne. Wieczorem o godzinie 7 odbyła się uroczysta akademja w sali p. Vorkoepera, na którą składały się śpiew „Lutni”, przemówienie burmistrza p. Ziarnka i deklamacje dzieci szkolnych. Uroczystość ukończono odśpiewaniem „Roty”.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 16 listopada 1927, numer 263.
------------------------------------------------------

Miasteczko.
Udane przedstawienie. Ub. niedzieli urządziło miejscowe Tow. gimn. „Sokół” uroczystość, na którą zaprosiło m. in. Bydgoskie Grono Przyjaciół Sceny. Goście wystawili nagrodzoną hucznymi oklaskami „Barkarolę” Gawelewicza oraz arcyzabawną komedyjkę p. t. „Miecz Damoklesa”. Następnie odbyła się zabawa taneczna, która zgromadziła obywatelstwo do miłej rozrywki. Nadmienić wypada, że zarząd „Sokoła” nadzwyczaj miło wszystkich ugościł oraz całą uroczystość bardzo dobrze przygotował.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 17 listopada 1927, numer 264.
------------------------------------------------------

Miasteczko.
Obchód gwiazdkowy dla dzieci kolejarzy.
Dnia 23 bm. Urządzono na tut. stacji obchód gwiazdkowy dla dzieci pracowników kolejowych. Zebrało się razem 65 dzieci w wieku od 4-14 lat. W pięknie udekorowanej poczekalni dworca kolejowego, przy błyszczącej od świateł choince, którą bezinteresownie przybrał dzierżawca bufetu kolejowego p. Antoni Szukała, zasiadły dzieci do stołów. Herbatę dostarczył bezinteresownie wyżej wymieniony p. Szukała. Zawiadowca stacji p. Mateja powitał zebraną dziatwę oraz gości z czcigodnym księdzem proboszczem Niedbałą oraz zawiadowcę odcinka drogowego p. Czyżem na czele. Następnie przemówił bardzo pięknie ksiądz proboszcz Niedbał o znaczeniu przyjścia na świat Dzieciątka Bożego. Ponadto odśpiewano wspólnie kilka pieśni świątecznych. Następnie spędzała dziatwa dłuższy czas przy herbatce i ciastkach, gawędzą wesoło i ciesząc się wspólnie z szanownymi gośćmi. Nie brakło również gwiazdora, który sprawił dzieciom swojem przybyciem wielką uciechę. Każde dziecko otrzymało odpowiedni dar gwiazdkowy.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 31 grudnia 1927, numer 300.
------------------------------------------------------

Miasteczko.
(Z „Sokoła”).
Dnia 8 bm. odbyło się walne zebranie Tow. Gimn. „Sokół” w hotelu p. Reckiego. O godz. 15 zagaił posiedzenie prezes Tow. p. Mateja. Na prezesa nowego zarządu wybrano p. Mateję, na zastępcę p. Krasowskiego, na sekretarza p. Wesołowskiego seniora, na zastępcę p. Wesołowskiego Kazimierza, na skarbnika p. Stawickiego, na naczelnika p. Grajnerta, na zastępcę p. Kaczora Marcina, na rewizorów kasy Czywczyńśkiego i Wieczorka. Następnie uchwalono urządzić bal maskowy w dniu 5 lutego. W rezolucji zabierali głos pp. Kaczorowa, Graczykowa, Kaczor, Wesołowski i Stawicki.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 14 stycznia 1928, numer 11.
------------------------------------------------------

Brzostowo, pow. wyrzyski.
W szkole powszechnej odbył się uroczysty obchód gwiazdkowy, staraniem kierownika szkoły p. Owczarzaka. Odegrano krótkie przedstawienia „Jasełka Polskie”, „Ambrożowa i Bartoszowa”, „Tramwaj”. Na zakończenie odtańczono mazura. Wieczór ten udał się znakomicie.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 22 stycznia 1928, numer 18.
------------------------------------------------------

Miasteczko.
Dzień 22 bm. jako w 8 rocznicę wkroczenia wojsk polskich do naszego miasta, obchodzono bardzo uroczyście. Mszę św. odprawił w tut. kościele parafialnym ks. prob. Niedbał. Na Mszę św. stawiły się towarzystwa Powst. I Wojaków z Brzostowa, Koło śpiewu „Lutnia”, Tow. „Jedność” i Tow. Młodzieży ze sztandarami. Pienia religijne wykonał chór męski „Lutni” pod batutą p. Szałkowskiego. Do wiernych przemówił od ołtarza ks. prob. Niedbał, który mówił o miłości ojczyzny, poczem odśpiewano pieśń „Boże coś Polskę”.
O godz. 15.30 odbyła się w szkole katolickiej dalsza część uroczystości, na którą składały się deklamacje dzieci, śpiew oraz wykład nauczyciela p. Bocha. W uroczystości tej wzięło udział kilku „ojców miasta” oraz obywatele, przeważnie rodziców dzieci szkolnych. Piękny ten obchód zakończono „Rotą”. Wieczorem urządziło Tow. Powst. i Woj. zabawę taneczną w Sali p. Vorkoepera, gdzie bawiono się ochoczo do późnej nocy.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 27 stycznia 1928, numer 22.
------------------------------------------------------

Zbrodniczy wybryk.
Z Miasteczka piszą nam: Dnia 14 bm. miał się odbyć ślub posterunkowego p. Ignacego Króla z tut. posterunku dworcowego z panną Pelagją Byrkówną z Brzostowa. Wieczorem przed dniem ślubu, udał się p. K. do swej narzeczonej, aby poczynić ostatnie przygotowania na dzień następny. Kilku wyrostków, których się w międzyczasie zebrało, zaczęło rzucać szkło, butelki i inne przedmioty przed dom panny młodej. Po pewnym czasie bombardowanie ustało. Pan K. wychodząc na dwór został uderzony butelką w twarz tak nieszczęśliwie, że zamiast pójść nazajutrz do ołtarza, musiał się tego samego wieczoru oddać pod opiekę lekarską. Sprawców policja odszukała i spisała z nimi protokół. Nie minie ich zasłużona kara.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 22 lutego 1928, numer 43.
------------------------------------------------------

Miasteczko.
Z „Sokoła”.
W ub. niedzielę żegnaliśmy naszego ukochanego prezesa. P. Mateję, naczelnika stacji kolej., który służbowo przeniesiony został jako zawiadowca stacji do Starogardu. Gniazdo nasze straciło jednego z najlepszych działaczy na niwie sokolej, który przez swoją pracę zdołał podnieść Sokoła. Gniazdo traci tak zasłużonego druha, jakim był p. Mateja, a obywatelstwo swojego radnego miasta. Żegnając go z żalem i dziękując mu za jego pracę, życzymy mu na nowej placówce jak najlepszego powodzenia.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 2 maja 1928, numer 102.
------------------------------------------------------

Miasteczko.
Włamanie.
Dnia 14 bm. około godz. 2 w nocy nieznani sprawcy włamali się przez okno do składu bławatów p. Wiśniewskiego w Miasteczku, skąd skradli towaru wartości około 4500 zł. Złodzieje ścigani przez policję, porzucili łup w lesie pod Brzostowem. Odebrany łup zwrócono poszkodowanemu.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 13 sierpnia 1928, numer 189.
------------------------------------------------------

Miasteczko.
Z życia Ochotniczej Straży Pożarnej.
W ub. niedzielę urządziła miejsc. O. S. P. swoją doroczną zabawę jesienną. Ślicznie udekorowaną salkę wypełniła publiczność po same brzegi. Czysty zysk przeznaczono na zakupienie nowego umundurowania. Zabawę urozmaicono różnemi niespodziankami. Królową balu została obwołana naczelnikowa poczty p. Ślusarska. Po skończonej zabawie o godz. 4-tej została Straż Pożarna zaalarmowana do pożaru w Wolsku Starym, gdzie palił się dom mieszkalny, własność p. Schlikery. Piętnaście minut po alarmie byli strażacy już na miejscu pożaru. O ratowaniu domu nie można było już myśleć, gdyż dach był kryty słomą, więc przystąpiono do wynoszenia mebli, które uratowano.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 15 listopada 1928, numer 264.
----------------------------------------------------

Miasteczko.
Z życia towarzystw.
W mieście naszem mamy nast. Towarzystwa: „Lutnię”, „Sokoła”, „Straż Pożarną”, „Jedność”, Bractwo Strzeleckie oraz Młodzież S. M. P. Bardzo ożywioną działalność wykazuje Tow. śpiewu „Lutnia”, które liczy około 70 członków. Bardzo dzielnie pracuje prezes p. Hutek oraz dyrygent p. Szajkowski. Przy Tow. Gim. „Sokół” założono drużynę piłki nożnej. Straż pożarna obchodzi w roku bieżącym 25-lecie swego istnienia.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 19 kwietnia 1930, numer 92.
------------------------------------------------------

Miasteczko.
Z walnego zgromadzenia Banku Ludowego.
Walnemu zebraniu Banku Ludowego przewodniczył prezes Rady Nadzorczej p. Stefan Drożdżyński z Białośliwia, który powołał do pióra leśniczego p. Pichutę, a na ławników pp.: Feliksa Cyprycha i Mikołajewskiego. Obszerne sprawozdanie z działalności spółdzielni zdał dyrektor p. Wiktor Frąszczak. Pomimo bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej, dzięki sprężystości i daleko idącej ostrożności zarządu i Rady Nadzorczej, w roku sprawozdawczym działalność Banku Ludowego utrzymała się na bardzo wysokim poziomie. Udziały wzrosły o 14.186 zł, wkłady oszczędnościowe z 41.951 zł na 61.500 zł, weksle z 218.748 zł na 350.915 zł. Ogólny obrót wykazuje spółdzielnia na 2.873.803,02 zł, sumy bilansowe 391.965,28 zł. Liczebny stan członków wynosił z końcem roku 455 osób. Bilans przyjęto i udzielono pokwitowania zarządowi i radzie Nadzorczej. Czysty zysk 2.339,21 zł przelano jednogłośnie do funduszu zasobowego. W miejsce ustępujących członków rady nadzorczej wybrano ponownie pp.: dyr. Stefana Drożdżyńskiego z Białośliwia, dyr. Zdzisława Adamskiego z Miasteczka. W miejsce p. Serówki z Wysokiej, posiedzicie la ziemskiego Wojciecha Gumrowskiego. Spółdzielnia nabyła nieruchomość z rąk niemieckich za 18.000 zł w której mieszczą się biura banku.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 24 kwietnia 1930, numer 95.
------------------------------------------------------

Zażalenie na straż celną w Miasteczku.
Do Głównego Urzędu Celnego w Poznaniu wystosował jeden z kupców bydgoskich zażalenie na postępowanie straży celnej w Miasteczku (na szlaku do Piły). Nie przesądzając sprawy, ograniczamy się do ogólników. Oto zarzuca się urzędnikom polskiej straży celnej, że nie zawsze są uprzejmi dla pasażerów wracających z Niemiec; używane rzeczy uważają za nowe, nie znając gatunku towarów clą taśmę bawełnianą z sztucznym połyskiem jako jedwab lub plusz, nieraz wełnę biorą za jedwab itd. Po zakwestionowane, a później zwolnione towary trzeba wracać do Miasteczka, co naraża obywateli na koszta, których możnaby uniknąć, gdyby odprawa celna odbywała się sprawniej i pewniej.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 28 sierpnia 1930, numer 198.
------------------------------------------------------

Miasteczko.
Wspaniała uroczystość 10-lecia „Cudu nad Wisłą”.
W dn. 15 bm. odbyła się wspaniała uroczystość 10-lecia „Cudu nad Wisłą”. O godz. 10.15 ks. prob. Niedbał odprawił uroczystą Mszę św. z wystawieniem Najśw. Sakramentu i pięknem kazaniem. Wszystkie towarzystwa zebrały się o godz. 9.45 przy dworcu, skąd po uformowaniu pochodu ruszono do kościoła. O godz. 16-tej odbyła się w dużej sali na Dębowej Górze wielka akademia, której urządzenie komitet obchodu powierzył naczelnikowi p. Walentemu Miłaczewskiemu. Miasto udekorowano flagami państwowemi. Słowo wstępne wygłosił burmistrz miasta p. Ziarnek. Odczyt pt. „Cud nad Wisłą” wygłosił p. Aleksander Ordża-Dawid, który przyjęto huraganem oklasków. Również i deklamacje podobały się bardzo. Nast. Tow. śpiewu „Lutnia” odśpiewało Gaude mater Polonia, hymn narodowy i pieśń rycerską, za które to pieśni otrzymała „Lutnia” rzęsiste oklaski. Akademię zakończył pięknem przemówieniem p. W. Miłaczewski.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 29 sierpnia 1930, numer 199.
------------------------------------------------------

25-lecie Ochotniczej Straży Pożarnej w Miasteczku.
(Od własnego sprawozdawcy „Dziennika Bydgoskiego”.)
Jak już pokrótce wczoraj donosiliśmy, obchodziła Ochotnicza Straż pożarna w Miasteczku nad Notecią srebrny jubileusz istnienia. Udział bratnich organizacyj był bardzo liczny, a strojne mundury nadały obchodowi szczególnie piękny charakter. Całość była zorganizowana bardzo dobrze i wykonana sprężyście. Niestety deszcz przeszkodził koncertowi, niemniej jednak należy uroczystość uważać za bardzo udaną.
Gości witano serdecznie. Przed lokalem zebrań ustawiły się towarzystwa w szeregu, poczem prezes złożył raport prezesowi Związku generałowi Taczakowi. Barwny pochód ruszył do malowniczo położonego kościoła, gdzie nabożeństwo odprawił ks. proboszcz Niedbał a pienia wykonał chór kościelny. Szczególnie miłe wrażenie wywarło na zebranych serdeczne przemówienie księdza proboszcza. Następnie udano się na rynek, gdzie towarzystwa ustawiły się czworobokiem wkoło pomnika wolności, aby wysłuchać przemówień jako wyrazu manifestacji ludności Miasteczka wobec skandalicznych wystąpień ministra Treviranusa. Przemawiali, jak już o tem dokładnie pisaliśmy, pp.: Aleksander Ordża-Dawid i burmistrz Ziarnek. Manifestacji przyglądał się znany każdemu dziecku polskiemu męczennik za sprawę narodową, Drzymała. Przy dźwiękach dobrej orkiestry artyleryjskiej z Bydgoszczy (pod batutą plutonowego Kluszczyńskiego) ruszył następnie pochód przez miasto. Przed prezesem gen. Taczakiem odbyła się defilada. Uroczystą akademię urządzono w szczelnie zapełnionej sali zebrań. Zagaił posiedzenie prezes burmistrz Ziarnek, poczem sekretarz Wieczorek odczytał sprawozdanie z 25-letniej działalności Straży oraz scharakteryzował obecną jej działalność. Dłuższe przemówienie wygłosił gen. Taczak, prezes zarządu wojewódzkiego Związku Ochotniczych Straży pożarnych. Trzem członkom, którzy stali wiernie przy sztandarze Straży przez długie lata, wręczył generał medale, a mianowicie pp.: Nepomucenowi Mikołajewskiemu, Hubertowi Beyerowi i Wilhelmowi Vorkoeperowi. Burmistrz odczytał następnie życzenia złożone na piśmie, poczem zabrał głos naczelnik powiatowy Kościerski, który złożył życzenia imieniem starosty Wuyka. Przemawiali następnie pp.: naczelnik stacji Miłaczewski, były członek rady wojewódzkiej warszawskiej p. Pokrzywiński z Nakła, burmistrz z Mroczy, naczelnik poczty Ślósarski, naczelnik Gabler oraz delegaci Straży pożarnych z Wyrzyska, Szamocina, Białośliwia, Sadek, Grabówna, Osieka, Wielenia i Drzewianowa. Burmistrz dziękował serdecznie za życzliwość i zapraszał na wspólny obiad. Po południu odbył się alarm pokazowy miejscowej straży, a później koncert. Wieczorem rozpoczęła się zabawa taneczna, która był miłem zakończeniem uroczystości.

Dziennik Bydgoski, Bydgoszcz, 10 września 1930, numer 209.
------------------------------------------------------



Czytelnia parafialna
· O czytelni
· Z historii parafii
· Kroniki
· Parafialne archiwum
· Miasteczko i okolice
· Z dawnej prasy
· Kalendarium
· Dawne prawo
Losowa fotka